piątek, 17 listopada 2017

Nasze trzy miejsca spacerowe

Milkę ciężko jest czasem wyciągnąć na spacer. Szczególnie teraz, kiedy na dworze jest zimniej, a ona zdecydowanie woli położyć się fotelu u babci w pokoju i przespać w nim kilka godzin. Ja mówię, że idziemy na spacer, a ona unosi łeb i patrzy na mnie wzrokiem jakby chciała powiedzieć "No chyba cię pogrzało, kobieto. Mróz na dworze, a ty chcesz mnie tam wyciągać? Phi". Raz odpuszczam i pozwalam jej dalej się lenić, a raz wyciągam ją "na siłę", bo wiem, że jeśli już wyjdziemy z podwórka to zmieni zdanie i z chęcią będzie obwąchiwać i zwiedzać okoliczne tereny. Latem jest zdecydowanie inaczej, bo słowo na słowo "spacer" i "siku" reaguje bardzo radośnie (nie licząc ponad trzydziestostopniowych upałów, wtedy też woli sobie przespać pół dnia). W dzisiejszym wpisie chcę Wam przedstawić trzy miejsca w jakich zdarza nam się spacerować. W jednych bywamy częściej, w drugich naprawdę rzadko albo w zależności od pory roku, ale o wszystkim już za chwilę.


1. POLA, ŁĄKI I PUSTE PRZESTRZENIE

To chyba moje ulubione miejsce do spacerów ze względu na to, że jest tam cisza i prawdopodobieństwo pojawienie się tam jakiegokolwiek pojazdu jest minimalna (tylko raz trafiłyśmy na cross'a i ze dwa razy na ciągnik czy auto). Co prawda na jednych polach nigdy nie puszczam Milki luzem (zdj. 1 i 2) i jest zawsze na kilkumetrowej lince, a na innych (zdj. 2) rzadko bo rzadko, ale zdarza mi się dać dużą swobodę psiakowi (szczególnie zimą, kiedy wiem, że nie dorwie się do jakiejś nory). W tych miejscach również często psisko biega sobie rekreacyjnie przy rowerze. Niestety, żeby dotrzeć do jednego z najciekawszych terenów musimy przejść niecałe dwa kilometry przy główniej ulicy, albo po polnej drodze, gdzie na co drugim podwórku czyjś pies drze pysk na całą okolicę.

2. LAS

Przyznać muszę, że spacerować po lesie zaczęłyśmy dopiero w tym roku, kiedy to postanowiłam dołączyć się do mojej mamy i cioci na siedmiokilometrowe wycieczki. Na początku tylko piechotą, a potem częściej jeździłyśmy rowerem, więc Milka miała trochę więcej ruchu. Praktycznie nie mijamy się tam z ludźmi ani z pojazdami, ale nie pozwalam sobie spuścić tam  psa luzem. To nie jest bezpieczne. Sama rzadko tam bywam, bo jakoś nie jestem przekonana do leśnych wypadów. Za dużo tam robactwa. Ale psiakowi się tam podoba, więc jeśli tylko zdarzy się okazja to tam idziemy.

3. WIEŚ, OSIEDLE

Chyba najczęściej odwiedzanym miejsce przez nas i innych właścicieli psów jest osiedle w naszej wsi i jego okolice. Nie jest ono zbyt duże, ale jeśli obejdzie się je polną drogą to trochę czasu schodzi. Jeśli nie mam większej ochoty na wychodzenie z domu, brakuje mi czasu (czyli aktualnie często) albo pogoda zmienia się co siedem minut to robimy tam kółeczko i wracamy do domu. Jest to taki zwykły spacerek na to, aby pies załatwił swoje potrzeby, sprawdził co się dzieje w okolicy i ewentualnie przywitał z innym pupilem. Oprócz tego zdarza nam się chodzić bez celu po jednej części wsi, w której mieszkam (w drugiej na każdym podwórku jest pies szczekający na wszystkich i wszystko, więc odpuszczamy sobie chodzenie tam).
Na dzisiaj to tyle :) Jeśli wpis wam się spodobał i chcielibyście takich więcej to zostawcie jakąś wiadomość na ten temat w komentarzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że przeczytałeś ten post! :] Jeśli ci się spodobał albo masz jakieś uwagi, pisz śmiało w komentarzu. Każda wiadomość dotycząca wpisu jest ważna, bo pozwala mi doskonalić się w pisaniu, a także wiem, że to czytacie, a nie tylko wyświetlacie.
Przeczytałeś = skomentuj. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje :]