środa, 6 grudnia 2017

Co się zmieniło od kiedy mieszka z nami kot?

Od kiedy w naszym domu pojawiła się Malina ‒ młoda kotka ‒ wiele przyzwyczajeń musieliśmy zmienić. Począwszy od takich błahych, które można wyeliminować po kilku dniach, a kończąc na takich, z którymi nadal mamy problem. W dzisiejszym wpisie chcę przedstawić Wam kilka z nich.

  • Zostawianie jedzenia na stole/blacie w kuchni/wszędzie gdzie kot może dosięgnąć ‒ wydaje mi się, że to jedno z pierwszych przyzwyczajeń jakie musieliśmy zmienić. Malina kiedy tylko znajdzie okazję wskakuje na meble w poszukiwaniu czegoś co może zjeść albo czym może się pobawić. Po tym jak zaczęła wyjmować z misek skórki od chleba albo inne resztki, które są dla królików oraz dobierać się do garnka z bigosem wszelkie posiłki przykrywamy, stawiamy w takie miejsca, do których kotka nie ma dostępu lub chowamy do bezpośrednio do mikrofali, lodówki.
  • Wyrzucanie foli z parówek i ewentualnych resztek do kosza ‒ kotka wynalazła przejście za szafkami do kubła na śmieci i kiedy tylko coś jadalnego bądź pachnącego jak coś jadalne tam trafiało to ona po chwili siedziała w środku i to zjadała. Teraz każde takie rzeczy trafiają od razu do głównego kosza na podwórku, aby Malinie nic się nie stało.
  • Zostawianie otwartych/przymkniętych drzwi, kiedy wychodzi się do piwnicy lub na dwór ‒ Malina jak na razie bardziej kotem domowym niżeli podwórkowym, ale widać, że jej się to nie podoba. Kiedy tylko znajdzie sposób na wymknięcie się poza dom robi to. Nieraz zdarzało się, że przesiadywała z godzinę w piwnicy, bo brat idąc rozpalić w piecu nie zauważył jej. Jeśli natomiast czmychnie na podwórko od razu idziemy ją łapać, bo po okolicy kręci się kilka kocich samców, a my nie chcemy kociątek.
  • Zostawianie uchylonych szafek ‒ to zostało zdecydowanie wyeliminowane, bo Malina ma coś takiego, że jeśli drzwiczki są nawet minimalnie otwarte ona tam wejdzie, a potem kiedy ktoś je zamknie to miauczy na cały dom. I weź jej potem szukaj.
  • Pies ma pełną miskę i je ile chce ‒ kiedyś nie było potrzeby kontrolowania ilości karmy, którą je Milka, ale od kiedy pojawił się u nas kot musiałam to zmienić. Suka widząc, że Malina kręci się w pobliżu misek zaczyna wyżerać ze swojej wszystko nawet jak nie jest głodna. Dlatego też od jakiegoś czasu muszę pilnować codziennych dawek karmy jaką dostaje.
Na tę chwilę to wszystko, co przychodzi mi do głowy. Być może w niedługim czasie zaktualizuję ten post, bo znajdzie się coś nowego, ewentualnie stworzę drugą część. Jeśli posiadacie kota to czy Wy też musieliście zrezygnować/wyeliminować niektóre z Waszych przyzwyczajeń? Jeśli tak, to jakie?

Pozdrawiamy,
Agata, Milka i Malina!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że przeczytałeś ten post! :] Jeśli ci się spodobał albo masz jakieś uwagi, pisz śmiało w komentarzu. Każda wiadomość dotycząca wpisu jest ważna, bo pozwala mi doskonalić się w pisaniu, a także wiem, że to czytacie, a nie tylko wyświetlacie.
Przeczytałeś = skomentuj. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje :]