wtorek, 26 grudnia 2017

O świętach z psem i kotem

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia to już piąte, które spędza z nami Milka i pierwsze Maliny. Razem z resztą domowników stwierdziliśmy, że tym razem zostajemy w domu, a rodzina — jeśli chce — przyjeżdża do nas. Jak nam minęły te przedświąteczne i świąteczne dni? Zapraszam do czytania! ;]
Tydzień przed Wigilią w naszym domu zawitała choinka. Sztuczna, ustrojona w kolorowe lampki, bombki i łańcuchy zajęła zwyczajowe miejsce w jednym z kątów w salonie. Po tym jak rok temu nam się przewróciła i dla bezpieczeństwa przed atakami kota, została przywiązana to wkrętów w ścianie. Ozdoby, które powinny wisieć na najniższych gałęziach powędrowały na te wyższe, aby nie kusiły kocich oczu i łapek. Jak już wspomniałam to były pierwsze święta Maliny, więc nie wiedzieliśmy jak się zachowa, ale do tej pory nie jest źle. Zdarzyło jej się trącić gałęzie czy nawet sięgać do ozdóbek, ale nic się nie stłukło i najlepiej niech tak pozostanie.
W piątek Milka została wykąpana i w małym stopniu wyczesana (muszę się zebrać i kupić FURminator, bo nasz aktualny sprzęt nie daje rady). Od tego czasu śpi w domu. Teraz znów wróci do budy, a na Sylwestra będzie w domu. Mogłaby nocować z nami aż do Nowego Roku, ale ani mnie, ani jej za specjalnie się to nie podoba. Mnie, bo za mocno się psisko kręci na łóżku, a Milce, bo w domu jest gorąco, przez co potrafi przez pół nocy zmieniać miejsce. Od szczeniaka sypia w budzie i zdecydowanie jest jej tam lepiej.
Wigilię spędziliśmy jedynie w gronie domowników — sześć osób plus Malina i Milka. Kocisko jako prezent świąteczny otrzymało smaki jakiejś badziewnej firmy, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi prawda? Pies natomiast dla urozmaicenia posiłku dostał małą puszkę karmy Butcher's. Oczywiście, jak na dobrego współlokatora przystało, "podzielił się" z Maliną (czytaj: kot ukradł jak pies odszedł z większym kawałkiem pod stół). Podczas rozpakowywania prezentów Milka krążyła po pokoju sprawdzając czy w czyjejś paczce nie ma jeszcze czegoś dla niej. Kotka natomiast widząc otwarte pudełka np. po statywie, wciskała się w nie, a potem uciekała. I tak w kółko. Po jakimś czasie poszła do pokoju babci i tam wskoczyła na fotel i spała do wieczora.
Pierwszego dnia świąt około godziny dziesiątej pojawili się u nas pierwsi goście — dwoje dorosłych, nastolatek i ponad roczne dziecko. Milka ku mojemu zaskoczeniu wesoło wszystkich przywitała. Myślałam, że będzie szczekać na Rafała (dorosły), a tu miła niespodzianka — pozwalała mu się głaskać i jeszcze sama chętnie do niego podchodziła. Do najmłodszej dziewczynki jeśli nie musiała to się nie zbliżała, ale gdy ta otwierała swój prezent, pojawiła się obok. Dała jej się pogłaskać, a potem zniknęła pod stołem żebrząc o kiełbaskę. Po tym jak przyjechali dziadkowie i kolejna dwójka dorosłych z córką, zabrałam psa na kanapę i tam przesiedziałam z nią do końca posiłku. Wiecie, dwie babcie, stół pełny jedzenia i pies to nie jest dobre połączenie. Malina postanowiła całkowicie olać to, że mamy gości i zniknęła w jednym z pokoi i poszła spać. Po pewnym czasie przyszła i zaczęła domagać się jedzenia, a gdy go nie dostała, wskoczyła na krzesło za wujkiem i tam się położyła.

Muszę przyznać, że święta Bożego Narodzenia spędziliśmy naprawdę fajnie. Mimo, że nie czułam tej magicznej atmosfery, a na dworze zamiast śnieżnych zasp były kałuże pełne błota to i tak nie ma na co narzekać. Zadowolona jestem z zachowania zwierzaków i miło było spędzić czas z rodziną.

Pozdrawiamy i życzymy udanego Nowego Roku,
Agata, Milka i Malina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że przeczytałeś ten post! :] Jeśli ci się spodobał albo masz jakieś uwagi, pisz śmiało w komentarzu. Każda wiadomość dotycząca wpisu jest ważna, bo pozwala mi doskonalić się w pisaniu, a także wiem, że to czytacie, a nie tylko wyświetlacie.
Przeczytałeś = skomentuj. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje :]