sobota, 17 lutego 2018

Milka śpi z tobą w łóżku?

To pytanie, które często zadają mi nowo poznane osoby. Są zdziwieni, kiedy odpowiadam, że Milka zazwyczaj noce spędza na dworze. Bo jak to: mały piesek z krótką sierścią w kojcu? Sam? To nie do pomyślenia. Przecież musi być jej tam źle — mówią. Nie, nie jest.
Kiedy, w maju 2013, decydowaliśmy się na psa, tata miał jeden warunek: pies nie ma wstępu do domu. Wtedy byłam tak zaaferowania tym, że będę mieć w końcu własnego pieska, że nie przeszkadzało mi to zbytnio. Przez pierwsze dni praktycznie cały czas siedziałam na podwórku, aby tylko spędzić, jak najwięcej czasu z małą czarą kuleczką. Z czasem jednak na dworze zaczęło się robić za gorąco i nie pasowało mi siedzenie przez kilka godzin w upale. Wiedziałam, że nie mogłam wpuścić psa do domu, ale gdy widziałam, jak się męczy na słońcu, zabrałam ją tam. Poniekąd namówiła mnie do tego babcia, która powiedziała, że weźmie odpowiedzialność jak rodzice nas nakryją.
Mijały dni, tygodnie, a tata wciąż nie wiedział, że kiedy on jest w pracy, w naszym domu gości się Milka. Teraz już nawet nie pamiętam jak, ale udało mu się dowiedzieć, że razem z babcią trzymamy psa w domu. Tak samo nie pamiętam już, czy musiałam długo go przekonywać do tego, aby Milka mogła w dzień przebywać z nami. To chyba wyszło samo z siebie. Pamiętam jednak, że suczka miała kategoryczny zakaz wchodzenia na kanapy, łóżka, fotele itd. Miała swoje posłanko, które leżało nieużywanie w salonie.
Z czasem normą stało się, że Milka wskakuje sobie na kanapę w dużym pokoju i na niej śpi, idzie do babci na fotel i tam ucina sobie drzemkę, przychodzi do mnie i zwija się w kłębuszek w rogu łóżka. To wyszło nagle i nikomu to nie przeszkadza.
Inaczej jest ze spaniem w domu. Milka pierwszą zimę spędziła w piwnicy. Nie, nie więziliśmy jej tam. Chodzi mi o noce. To chyba był nasz najgorszy pomysł. Niewyspani domownicy i sam pies. Od tego czasu nigdy nie zostawiamy jej tam. Pierwsza noc Milki w moim łóżku była podczas Sylwestra 2013, nie było źle. Kolejnego roku jesienią suczka spała ze mną grubo ponad miesiąc, a to dlatego, że tata na miejscu jej kojca zaczął budować altanę na drewno. Nie chciałam jej wiązać, wiec po długich namowach została w domu. Myślałam, że będzie fajnie. Nie było...
Pierwsze dni były świetne, nie powiem. Miękki kłębek ciepła wtulony w moje nogi. Potem było tylko gorzej. Milka często się budziła, zmieniała miejsce, nie mogła spać — w domu było za ciepło. A poza tym sierść na całym łóżku. Nawet nie wiecie jaką ulgę sprawiła mi wiadomość, że altana jest skończona i pies może znów spać na dworze.
Przy kolejnej zimie zapadła decyzja: jeśli temperatura zejdzie poniżej -10°C, Milka może spać w domu. Tak też jest do teraz z małymi wyjątkami. Na przykład, kiedy sąsiedzi mają imprezę rodzinną na podwórku przez pół nocy albo kiedy znajdzie drogę ucieczki z kojca, jak w tydzień temu.

Podsumowując, Milka od szczeniaka była przyzwyczajana do spędzania nocy na dworze i wiemy, że jest jej tam lepiej. Na jedną noc chętnie zostaje w domu, ale im dłużej tym gorzej, więc jeśli nie trzeba, nie śpi w mieszkaniu.

1 komentarz:

  1. U nas pies od zawsze spał na dworzu, nawet jak były silne mrozy - spał na dworzu. Szczerze? W ogóle mu to nie przeszkadzało, mieszkał sobie w kojcu z psem dziadków i wszystko było ok, pies od szczeniaka był przyzwyczajany do podwórka. Jednak ostatnio po długich błaganiach tata zgodził się aby pies spał w domku (dzień spędza w kojcu lub na podwórku). Kupiliśmy legowisko i piesek sobie spał w ganku. Szczerze? Szybko się zaklimatyzował i może spać zarówno na świeżym powietrzu jak i w domu :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że przeczytałeś ten post! :] Jeśli ci się spodobał albo masz jakieś uwagi, pisz śmiało w komentarzu. Każda wiadomość dotycząca wpisu jest ważna, bo pozwala mi doskonalić się w pisaniu, a także wiem, że to czytacie, a nie tylko wyświetlacie.
Przeczytałeś = skomentuj. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje :]