wtorek, 6 marca 2018

Projekt 62: Edycja noworoczna — podsumowanie

Nie jestem osobą, u której plany długoterminowe wypalają. Ba! U mnie nawet plany krótkoterminowe nie wypalają. Nic dziwnego, że nie udało mi się wytrwać w wykonywaniu Projektu 62. Nie jestem na siebie zła, bo nie mam za co. Po prostu się nie udało i trzeba iść dalej.
Specjalnie na ten projekt założyłam dzienniczek, który w międzyczasie miał stać się dziennikiem treningowym Milki czy też czymś w stylu bullet journal — taka mieszanka. I jak przez pierwszy miesiąc było świetnie, bo gdzieś z tyłu głowy o nim pamiętałam, to gdy zaczęły się ferie całkowicie poszedł w odstawkę. To nie tak, że wiedziałam, że powinnam odznaczyć w nim coś, a po prostu mi się nie chciało. Ja kompletnie o nim zapomniałam, nawet jeśli leżał na półce pod biurkiem, przy którym spędzam pół dnia.

Jak mi poszyły regularne spacery z psem? Nie za dobrze. Przez pierwszy miesiąc poza podwórko wyszłam z Milką tylko siedemnaście razy, a przez kolejne trzydzieści jeden dni też coś koło tego albo nawet mniej (zapominałam odznaczyć w tabeli). Jestem świadoma, że psu potrzebne są spacery, ale nie potrafię się zmotywować do opuszczenia domu. Jestem leniem i wolę siedzieć przed komputerem niż ubierać trzy warstwy ubrań i marznąć na dworze. Szczególnie przez ostatnie kilkanaście dni kiedy temperatura wahała się od -10°C do ponad 20°C. Fakt, że Milka również woli sobie pospać w moim łóżku przez dużą część dnia, nie pomaga w znalezieniu chęci do spaceru.

Jeśli chodzi o pisanie codziennie co najmniej 200 słów to poszło w marę dobrze. Oczywiście słowo "codziennie" tu nie pasuje, ale udało mi się napisać dziewięć postów tutaj na bloga i kilka rozdziałów różnych pozaczynanych 'książek'. Pewnie byłoby tego więcej, ale trzecia gimnazjum nie jest wcale taka prosta, jak mówią. Większość postów już dodałam na bloga, ale mam jeden taki, którego publikację odkładam już dłuższy czas. Nie mogę się przełamać, żeby kliknąć ten pomarańczowy guziczek, ale niedługo na pewno to zrobię.
Jak mówiłam, nie wyszło do końca tak jakbym chciała, ale mimo to jakoś nie czuję się z tym źle. Jeśli braliście udział w tym projekcie to ja chętnie poczytam, co udało Wam się zrobić. Może dzięki temu się jakoś zmotywuję :]

1 komentarz:

  1. u nas też ciężko z motywacją.. a tak jak piszesz, pogoda nie sprzyja ani trochę :(

    Pozdrawiamy,
    Karo & Moka

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że przeczytałeś ten post! :] Jeśli ci się spodobał albo masz jakieś uwagi, pisz śmiało w komentarzu. Każda wiadomość dotycząca wpisu jest ważna, bo pozwala mi doskonalić się w pisaniu, a także wiem, że to czytacie, a nie tylko wyświetlacie.
Przeczytałeś = skomentuj. Ciebie to nic nie kosztuje, a mnie motywuje :]